Kędzierzyn-Koźle. Małżeństwo jest regularnie podtruwane przez czad. Spółdzielnia mówi, że...muszą więcej wietrzyć

Tomasz Kapica
Tomasz Kapica
- Chcemy tylko, żeby spółdzielnia zadbała o nasze życie i zdrowie. W naszym mieszkaniu nie wiadomo skąd pojawia się czad, który może nas zabić. A wszyscy rozkładają ręce - mówią nasi czytelnicy.
Tylko w ciągu ostatniego miesiąca straż pożarna przyjeżdżała do państwa Podworskich aż trzy razy. W ostatnim przypadku potrzebna była też karetka, bo lokatorka poczuła się bardzo źle. Spółdzielnia, która odpowiada za drożność kanałów wentylacyjnych mówi, że lokatorzy muszą więcej wietrzyć. I... donieść odpowiednie dokumenty potwierdzające interwencje straży. - Przecież tu jest zagrożone nasze życie, a spółdzielnia bawi się w biurokrację - mówią mieszkańcy.

Janina i Jerzy Podworscy mieszkają w bloku przy ulicy Łokietka w Kędzierzynie-Koźlu. W łazience zainstalowali czujnik czadu. W ciągu ostatniego miesiąca aż trzy razy wszczynał on alarm w związku z przekroczonym dopuszczalnym poziomem stężenia tlenku węgla.

- Za każdym razem przyjeżdżała straż pożarna, która potwierdzała, że stężenie czadu jest duże - mówi Jerzy Podworski.

Najbardziej dramatyczna interwencja miała miejsce tuż przed ostatnim weekendem. Pani Janina bardzo źle się poczuła, strażacy musieli jej podać tlen, przyjechała karetka. Pan Jerzy, martwiąc się zdrowie swoje i żony, opowiedział o wszystkim naszej redakcji.

- Już wcześniej interweniowałem w spółdzielni, że czad dostaje się do naszego mieszkania w wyniku zaniedbanych kominów wentylacyjnych. Ale spółdzielnia nie reaguje - mówi nasz czytelnik.

Zapytaliśmy w Robotniczej Spółdzielni Mieszkaniowej "Chemik", dlaczego dopuszcza się do sytuacji, w której zdrowie i życie państwa Podworskich jest zagrożone. Spółdzielnia potwierdziła, że w bloku przy ulicy Łokietka jest problem, ponieważ lokatorzy korzystają ze wspólnych kanałów wentylacyjnych. Ale odpowiedź, którą dostaliśmy, brzmi co najmniej dziwnie.

- Ci państwo muszą zapewnić infiltrację powietrza zewnętrznego - powiedziała nam Aleksandra Rączkowska z RSM Chemik.

Przekładając to na ludzki język, pracownicy spółdzielni uważają, że państwo Podworscy muszą zamontować specjalne nawiewy w oknach.

- Okna są cały czas otwarte. Ja nawet jestem w stanie zamontować te nawiewy, ale spółdzielnia mówi, że to ma być zgodne z jakimiś normami. Ale przecież my się nie znamy na normach. My po prostu chcemy czuć się bezpiecznie i żyć bez strachu, że grozi nam czad - mówi Jerzy Podworski.

Co najważniejsze, udało się już wykluczyć, że czad mógł się pojawiać w wyniku pracy piecyka w mieszkaniu państwa Podworskich. Ponad wszelką wątpliwość jego źródłem jest inne mieszkanie, a potem rozprzestrzenia się on za pośrednictwem kanału wentylacyjnego.

Pracownicy spółdzielni powiedzieli także lokatorom oraz dziennikarzowi nto, że na razie nie mogą pomóc, bo... nie otrzymali pełnej dokumentacji dotyczącej ostatniej interwencji straży pożarnej, kiedy to pani Janinie podawano tlen, by nie zemdlała.

- Chcemy tylko, żeby spółdzielnia zadbała o nasze życie i zdrowie. W naszym mieszkaniu nie wiadomo skąd pojawia się czad, który może nas zabić. A wszyscy rozkładają ręce - mówią nasi czytelnicy.

Religia i etyka w szkole. Kto ma kształcić nauczycieli etyki?

Wideo

Materiał oryginalny: Kędzierzyn-Koźle. Małżeństwo jest regularnie podtruwane przez czad. Spółdzielnia mówi, że...muszą więcej wietrzyć - Nowa Trybuna Opolska

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie