Strajk kobiet Kędzierzyn-Koźle. Na trasie marszu kibice, ministranci. W powietrzu drony. Manifestacja była jednak bardzo spokojna

Tomasz Kapica
Tomasz Kapica
Mnóstwo emocji w Kędzierzynie-Koźlu wywołało oświadczenie kibiców Chemika, którzy powiedzieli, że będą bronić dostępu do kościołów i strzec wielkiego krzyża na osiedlu Pogorzelec. W rzeczywistości manifestacja przebiegła wyjątkowo spokojnie.

We wtorek wieczorem kibice Chemika wydali oświadczenie w którym poinformowali, że szanują prawo do demonstrowania przez kobiety ich własnych poglądów, oraz że nie wspierają żadnej partii. Ale jednocześnie czują się zmuszeni ochraniać miejscowe kościoły i Krzyż Milenijny.

To było pokłosie wydarzeń z poniedziałku i wtorku, kiedy odpalano świece dymne na placu kościelnym na osiedlu Pogorzelec i próbowano wtargnąć na mszę z hasłami nawołującymi do wojny.

Społeczeństwo z mieszanymi uczuciami odebrało te oświadczenie, ale organizatorki protestu postanowiły nie zaogniać sytuacji. Poinformowały w sieci, że ich celem absolutnie nie jest profanowanie kościołów. I zapewniły, że trasa przemarszu już nie będzie prowadziła przez place kościelne.

Tak się faktycznie stało. W środę manifestanci przeszli kolejny raz na Rondo Milenijne. Tam stało ponad 50 osób, w tym kibice Chemika i ministranci, a także inne osoby, którzy deklarowali się jako ludzie o poglądach konserwatywnych.

Na trasie przemarszu policja użyła sporych środków, było mnóstwo nieumundurowanych policjantów. Kilka godzin wcześniej policja poinformowała, że najważniejsze jest zachowanie bezpieczeństwa. Przyznała, że używa dronów. Te akurat służyły m.in. do monitorowania zachowania kibiców.

"Dlatego już teraz na naszych ulicach możemy spotkać większą ilość policjantów, czy to w patrolach zmotoryzowanych, czy też pieszych. Cześć z nich pełniona jest z innymi służbami, jak strażą miejską i wojskiem. Do służby wprowadziliśmy także niekonwencjonalne metody, na przykład wykorzystujemy policyjne drony" - napisało biuro prasowe Komendy Powiatowej Policji w Kędzierzynie-Koźlu.

Niemal wszyscy manifestanci zachowywali się bardzo spokojnie. Pojawiły się tylko trzy okrzyki mogące zaognić sytuację, ale kibice i ministranci nie reagowali. Ponownie pojawiły się wezwania do przyłączenia się do protestu, ale również i w tym przypadku nikt nie podejmował rozmowy z demonstrantami.

Demonstracja zakończyła się pod dworcem PKP.

Tokio Raport - rozmowa z Karoliną Pęk

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie